Katecheza

Od zawsze zastanawiało mnie, czemu polski kościół katolicki z taką zajadłością zwalcza wszelkie przejawy widzenia w zwierzętach drugiej osoby. Pamiętam jak moja katechetka z podstawówki powiedziała, że zwierzęta nie mają duszy. Kiedy indziej w kościele ksiądz powiedział, że zwierząt nie można kochać, do nich się można tylko przywiązać, jak do przedmiotu.

Było mi strasznie przykro, bo wtedy nie wiedziałam jeszcze, że religia, to nie nauka, chociaż uczą jej w szkole. Wpatrywałam się w mojego pierwszego psa, suczkę Niunię i pamiętam, że nie mogłam uwierzyć w to, że istnieje ktoś tak piękny i jak to się dzieje. Oczywiste wydawało się, że Niunia ma duszę i że ją kocham, a tu nagle dowiaduje się, że tylko mi się to wydaje. Ci sami ludzie, którzy negowali moją miłość do Niuni, kazali mi kochać Boga, którego nie widać i którego sami nie widzieli. I którego oczywiście nie kochałam, no bo jak to się niby robi?

Ta kontrintucujność była szczególnie denerwująca.

Dzisiaj spacerując z Bichem, zobaczyłam w wiacie przystankowej, że ktoś na plakacie, na którym pies ma cień w kształcie człowieka, namazał czerwonym flamastrem swój protest. Że pies to nie człowiek, że ten kto zrobił ten mem (?) jest sam chyba zwierzęciem. Zarówno pies, jak i jego ludzki cień były przekreślone.

Pewną satysfakcję miałam z tego, że ktoś źle dobrał sobie flamaster, który ledwo zostawiał ślad na pleksi i trzeba było się dobrze przyjrzeć, żeby odczytać to oburzenie. Przypomniały mi się te kościelne kocopoły z dzieciństwa, które właśnie kogoś wyraźnie nienawykłego do “aktów wandalizmu” popchnęły do takiej formy sprzeciwu. Nawet prosta metafora potrafiła kogoś tak wkur**ić.

Potem widzieliśmy też płytę OSB na szkolnym płocie, która przeznaczona była na plakaty wyborcze. Trzaskowski był porozrywany i wszędzie dopisano mu jego wyborczy wynik z drugiej tury. Bo to, że przegrał, to za mało.

Ciekawe, że najbardziej wściekli są ci, którzy wygrywają już od dłuższego czasu.

One thought on “Katecheza

  1. A jeżeli kto chce złożyć w darze ptaka jako całopalenie dla Pana, niech złoży w darze synogarlicę lub młodego gołębia. Kapłan przyniesie go do ołtarza, złamie mu główkę i zamieni go w dym na ołtarzu. Krew jego wyciśnie na ścianę ołtarza. Potem oddzieli wole jego wraz z piórami i wyrzuci je na popielisko, na wschód od ołtarza. Następnie kapłan naderwie jego skrzydła, jednak nie oddzielając ich całkowicie, i zamieni w dym na ołtarzu, na drwach leżących na ogniu. To jest całopalenie, ofiara spalana, miła woń dla Pana.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s